Czy piosenki takie jak moje czy moich kolegów i koleżanek nie nadają się na plenerowe imprezy masowe? Nadają się! Widziałem na miejskiej, masowej imprezie wielki, milczący tłum zasłuchany w Marka Gałązkę śpiewającego solo „Zawieję w Michigan”, z gitarą i harmonijką. Widzę sceny takie jak na tym klipie Norah Jones:

Posłuchajcie. Da się? Da się.

Tylko nie ma komu mówić ludziom, że to jest fajne. Przez taki, a nie inny układ showbiznesu w Polsce pakuje się ludziom do głów głównie gówna masowo produkowane przez wytwórnie. A żebyście wiedzieli, jak ludzie na wsiach, którzy nie mają okazji słuchać na żywo fachowo zagranej muzyki, uwielbiają akustyczne brzmienie i dobrą piosenkę… To oni są miarą tego, co się nadaje dla „masowego odbiorcy”, bo są najmniej skażeni wpływem komercyjnego babilonu.

Obyście zawsze młodzi byli! Tak jak dobra muzyka!

(C) Paweł Oleszczuk / oleszczuk.art 2020–2024

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów zawartych na tej stronie bez zezwolenia zabronione.

Privacy Preference Center